Partnerzy
Często spotyka się mężczyzn, które mają mało atrakcyjne, niewykształcone i niedorównujące im poziomem partnerki. Kobiety nie wiążą się raczej z kimś, kto jest w jakiś sposób niżej od niej, bo wtedy nie czuje się bezpieczna. Jest to bardzo popularne zjawisko. Te przeciętne kobiety, ani zbyt ładne, ani zbyt wykształcone, są najczęściej związane z kimś dłużej lub więcej razy niż te kobiety, które są samodzielne, bardziej atrakcyjne. Wcale nie jest tak, że najatrakcyjniejszy mężczyzna ma najlepszą z możliwych partnerkę. Panowie często zadowalają się tym, co mają w zupełności, nie szukają nowych przód wbrew stereotypom. Tłumaczy to zjawisko, które socjologie nazywają teorią gier. Oznacza ta teoria to, że ci najbardziej atrakcyjni mają więcej ofert, mogą przebierać w wyborze partnera, przez co zwlekają z wyborem. To nie jest takie proste w życiu, ale jeśli chodzi o jakieś procesy, które ciągną się przez miliony lat, to można właśnie tak je ująć. Te , które są mniej wartościowe, mniej pożądane, szybciej i chętniej przystają na jakąkolwiek propozycję.
Kiedy w dorosłych, dojrzałych związkach, które są zdrowe, przychodzi na świat dziecko, to nie ma zbyt wielkiego przerażenia, bo wszyscy oczekiwali, że to dziecko kiedyś będzie, a nawet teraz. W związkach chorych, w których to tylko jedna osoba czegoś oczekuje, a druga niczego, albo gdy tylko jedna osoba bierze i czerpie satysfakcję ze związku, druga najczęściej panicznie boi się wpadki i dba bardzo o zabezpieczenie. Kiedy partnerzy rozstają się, po czym decydują się do siebie wrócić i cementują swój związek dzieckiem, żeby jeszcze bardziej go utrwalić, tak jakby szukali zaczepki do tego, żeby ten związek trwał, wtedy dziecko staje się zakładnikiem, kartą przetargową i zabezpieczeniem ewentualne rozstanie. Czyli jeśli jest jakiś kryzys, to na szalę trwania związku kładzie się fakt, że jest jeszcze dziecko i związek dalej trwa, mimo ze wszyscy , a najczęściej najbardziej dziecko, są pokrzywdzeni i nieszczęśliwi, bo nie potrafią stworzyć normalnego, zdrowego związku. W zdrowych związkach nie trzeba planować dzieci, one po prostu się rodzą.
Anna Samusionek, piękna aktorka, której jednak najstarsi górale nie pamiętają w żadnym filmie, przestała już na siłę zwracać uwagi mediów na swoją tragiczną sytuację z mężem. Przypominajmy, ze mąż Anny Samusionek bił ją i upokarzał. Mogłoby się wydawać, że tak piękna kobieta, która jest samodzielna finansowo, która jest znana, wykształcona, bo skończyła państwowa wyższą szkolę aktorską w Krakowie, nie będzie miała aż tak żałosnego życia.